gdzie się patrzy numer świadectwa szkolnego

RAWICZ.8log.pl | Strona: 19.html

Temat: Wyniki nowej matury
Zależy gdzie niski poziom, w jakiej szkole i w jakim regionie kraju. Poza tym
państwo o wiele większa od nas, o wiele więcej imigrantów, którzy niekoniecznie
mają ochotę się uczyć i generalnie chyba trudniej zapanować nad tym. Poziom niby
niższy, ale jakoś to nie my jesteśmy w naukowej czołówce mimo takich stresów w
szkołach. Stres napędzany jest chamstwem wykładowców i dużą ilością wiedzy do
zapamiętania w danej jednostce czasu i niczym więcej. Potem i tak ludzie
zapominają i jakoś dziwnie okazuje się (tak jak w przypadku matury), że
problemem numer jeden jest nadal wiedza stosowana. Co mi z wiedzy o tym ile ton
ryżu Chiny wyeksportowały do Rosji w latach 60-tych ? Na geografię musiałem
zaliczać w liceum takie bzdury, żeby zdać. W tym samym czasie w dobrym
amerykańskim College'u ludzie uczą się wykorzystywać rachunek całkowy do
rozwiązywania praktycznych problemów. Przynajmniej wiedzą potem jak obliczyć
pole powierzchni puszki od CocaColi. Z historią miałem to samo. Na informatyce z
kolei miałem mierną ponieważ nie chciałem się uczyć na zajęciach Excella i nie
przekonywało nauczycielki to, że przynosiłem jej napisane w domu programy w
assemblerze na przykład. W ten sposób patrząc na moje świadectwo można odnieść
wrażenie, że mam problemy z włączeniem komputera. Dla mnie taka sytuacja to
paranoja.

Pozdrawiam
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,63,25737610,25737610,Wyniki_nowej_matury.html



Temat: Ciemnogród w gimanzjum nr18
Zły duch opanował Gimnazjum nr 18
Z ogromnym szacunkiem i wzruszeniem patrzę na moje świadectwo
religii z wiadomości z zakresu klasy maturalnej,
wydane w roku 1977.
Oprócz codziennych obowiązków szkolnych '' znalazły się czas,
chęci i potrzeba'', aby dodatkowo pójść na katechezę do odległe -
go kościoła. Posłuchać, porozmawiać, pomodlić się.
To był dodatkowy obowiązek ale nie wyobrażałam sobie, że można
by nie chodzić '' na religię''. To była lekcja, chociaż nie
wpisana do programów szkolnych.
Były to spotkania pełne radości, uśmiechu i potrzeby serca.
Prowadzący spotkania siostra zakonna, księża budzili ogromny
respekt swoją Osobą, szatą duchowną i słowem. Byli, jakby z innej
rzeczywistości. Mogę przywołać ich twarze i imiona po tylu latach.
Śpiewaliśmy pieśni, odmawialiśmy modlitwy, słuchaliśmy wiadomości
a nawet zadawaliśmy sobie trud odrobienia pracy domowej...pisemnej
Pamiętam,że po każdej lekcji dodawano Pomyśl:... i tu następowało
zdanie do przemyślenia. Tym przemyśleniem, po wspólnej modlitwie
rozpoczynaliśmy następną katechezę...
Życzę podobnych wspomnień zachowanych w pamięci i sercu pomimo
upływu lat.



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,55,71953676,71953676,Ciemnogrod_w_gimanzjum_nr18.html


Temat: Jaka szkoła?
Jesli chodzi Ci przede wszystkim o sport,wyposazenie typu sala gimnastyczna,to
bierz pod uwage rowniez inne szkoly,np.gimnazjum nr.1 ,czyli 20-tka na
Piekarach.Tam akurat wiem,ze jest wysoki poziom nauczania,bo moje dziecko tez
skonczylo tamtejsza SP,maja super sale gimnastyczna,ale...
No wlasnie-musi byc jakies ale.Stosunek nauczyciela do ucznia.Tu mam bardzo
duze zastrzezenia.Otoz moj syn bardzo dobrze sie uczy,reprezentowal szkole na
rejonowych rozgrywkach Zdolnego Slazaczka,czesto jezdzil na mecze matematyczne
(w soboty ,zamiast np.isc na wycieczke klasowa) i NIKT tego nie doceinil!!
Nawet na swiadectwie o tym nie wspomnieli.Nikt poprzez to nie podwyzszyl mu
oceny z zachowania,ktora popsula mu swiadectwo(przez to nie mial paska).Teraz
chodzi do gimnazjum w Zlotoryi,do klasy dwujezycznej,gdzie sa naprawde najlepsi
i dopiero teraz widze jak dobry jest moj syn.Z matematyki zostawia swoich
kolegow daleko w tyle.Ale tu sie docenia i motywuje takich uczniow!!W 20-tce
nikt nawet go nie pochwalil,ze jest dobry,nie mowiac juz o przyslowiowym
lizaku !! A dziecko ,mimo ,ze juz wlasciwie nastolatek patrzy na takie
rzeczy.Jak to sie mowi :"mala rzecz,a cieszy".
W 20-tce nie doceniaja wybitnych uczniow i dobrych ludzi !!! Nie mowie tego
jako zakochana w swoim synu matka,w tym przypadku jestem obiektywna !

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,112,29005208,29005208,Jaka_szkola_.html


Temat: Prawo jazdy ?


Ja wiem, ze nie moze egzaminowac ten co szkolil, ale (przynajmniej 7 lat
temu
kiedy ja zdawalem) to egzaminowal mnie facet, ktory mial zajecia z moim
kolega... A nawet jesli tak nie ma teraz to i tak tam sie znaja wiec
jakies
chody zawsze sa...


To teraz tak już nie ma. A w przeciągu 7-miu lat to zmieniało się 75%
egzaminatorów.

Natomiast w sprawie szkolenia, to uważam, że uczyż nia tylko tak aby zdać,
ale również żeby coś umieć. A tutaj dużo ważniejszy od ośrodka szkolenia
jest instruktor z którym jeździsz. Na egzamine też barsziej patrzą na numer
instruktora, który szkolił, niz na ośrodek który wystawił świadectwo.
Nie twierdzę że w OSM na Abrahama szkolą źle, bo po prostu nie znam tamtych
instruktorów, wiem tylko jedno, że mają (a raczej mieli) bardzo drogo... bo
to przy WORD... bo będę się uczył na tym placu na którym będę zdawał... bo
znają się z egzaminatorami... bo to jedna firma... itp itd, a ludzie się
nabierali i płacili.
Przypomniałem sobie. Jeździłem kiedyś z chłopakiem właśnie po kursie u nich.
Nie wiem dlaczego, ale był kompletnie niedouczony i ja osobiście z taką
wiedzą nie puściłbym go na egzamin.


    Powodenia dla tych coo maja to jeszcze przed soba :)


Powodzenia, i oby system egzaminowania się zmienił na taki w którym
sprawdzaja rzeczyiste umiejętności bezpiecznej jazdy, bo teraz to przecież
ważniejsze jest idealne zaparkowanie (między słupkami, a nie samochodami) i
nauczenie się na pamieć zachowania na kilku skrzyżowaniach niż rzeczywiście
_bezpieczna_ jazda.


Źródło: topranking.pl/1757/prawo,jazdy.php


Temat: uczniowie zdolni i ich nauczyciele...
Przykład pierwszy z brzegu - moje dziecko jest, jak sie okazało , uzdolnione
matematycznie. Na pierwszy semestr IV klasy trója bo...... rozwiązywało zadania
innym ( prostrzym) niż pokazała to Pani Nauczycielka sposobem! Potem dyplon w
konkursie Kangur- jako jedyny z klasy. Na koniec roku IV klasy - ocena dobra,
bo Pani Nauczycielka za dyplomy w Kangurze podnosi ocene o jeden stopień.
Próbujemy oboje z mężem z nia rozmawiać - cicho, nieagresywnie, z pozycji
petenta. Chodzi nam nie o ocenę, a o wskazanie na czym polegają braki syna.
Rozmowa kończy sie krzykiem - "Nie zawracajcie mi głowy, nie mam czasu ".
Poproszona o wyznaczenie dogodnego dla siebie terminu ucieka!
Klasa V - pytam o kółko matematyczne. Pani vice dyrektor patrzy na mnie jak na
przybysza z Wenus ( nawet nie z Marsa), matematyczka mówi złośliwie - niech sie
nauczy tego co jest na lekcji-. Słuchamy jej rady - syn rozwiązuje zadania
metodą Pani Nauczycielki, a jednocześnie znajdujemy matematyczkę na
popołudniowe lekcje. Po 2 godzinach ta pani ucząca prywatnie stwierdza u
mojego dziecka uzdolnienia matematyczne. W V klasie syn zostaje ponownie
laureatem Kangura , i ...ma 5 z matematyki. Nauczycielka szkolna nie robi NIC
aby zachęcić go do pracy, podtrzymać zainteresowania - przeciwnie próbuje
ośmieszyc w oczach kolegów mówiac do niego "Te Noblista obciągnij sweter"!
Klasa VI i ostatnia w tej szkole. Pani od matematyki wykazuje zerowe
zainteresowanie Kangurem ( o Alfiku czy innych konkursach nie wspomnę).
Najważniejsz na lekcji jest cisza, podkreślony na zielono temat, data na
marginesie oraz numer lekcji. Ocena z zeszytu jest najważniejsza ze wszystkich
i , prawie, decyduje, o tej na świadectwie!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,541,11138744,11138744,uczniowie_zdolni_i_ich_nauczyciele_.html


Temat: Ranking liceów to nieporozumienie......
W idei rankingu liceów, może i jest jakiś sens. Patrzę na to z pewnym
zainteresowaniem. Widzę jednak, że kryteria układające coroczną listę, powinny
być rozbudowane. Nie wiem np. jak ominąć istniejące oszustwo, które znam
osobiście z jednego liceum, o numerze z zakresu 1-5: zdanych matur 100% - a
jestem świadkiem umowy dyrektora(nie określam płci) z rodzicami bananowego
dziecka, mającego frekwencję na zajęciach rzędu kilku % i wiedzę żadną, a za to
w kieszeniach różne torebki z suszem, że jeśli owo dziecko będzie chodzić na
zajęcia, to ten(ta) dyrektor(ka) daje słowo, iż dziecko maturę "zda"! I co?
Dziecko chodziło na zajęcia, nie było maltretowane pytaniem czy sprawdzianami i
maturę zdało. Liceum punkty do rankingu zdobyło i wszyscy byli zadowoleni,
dziecko też, bo miało zaklepany indeks jeszcze przed maturą, z racji pracy
mamusi na AE. Czyli punkty do rankingu dla liceum podwójne! Inny przykład: tzw.
liceum społeczne, mające pretensje do przewodzenia liście rankingowej. Uczeń,
osioł patentowy. Wypowiedzi z polskiego w mowie i piśmie na poziomie debilizmu,
a matura z polskiego, no, na ile? Nie na 2, nie na 3, nie na 4. Dostał 5!
Szkolny "opiekun" ucznia nie zadał sobie nawet trudu zamaskowania sytuacji.
Walnął bardzo dobrym po oczach i już. I tu również szkoła ma punkty do
rankingu. A jeśli w innym liceum przejmują się i chcą być - właściwie nie wiem
co: uczciwi czy rzetelni (jakie to śmieszne, prawda?) i maturę traktują
poważnie, czyli osła uleją, to i efekty są od razu widoczne: punkt do rankingu
mniej! Tak więc, ranking tak ale kryteria są za słabe. Podobnie punkty za
świadectwo: po co? Przecież wiadomo, że cenzurki są ustawiane. Dlaczego na
uczelnie wyższe, w kwalifikacjach z egzaminem, dostają się kandydaci bynajmniej
nie mający świadectw z 6, czy 5 z góry na dół. Dlatego zapobiegliwi rodzice
kandydata, znający siłę wiedzy i zdolności swego dziecka - czyli mający
świadomość braku szans dziecka na uzyskanie indeksu w normalnym trybie(czyli z
egzaminu), wspomagają szanse i stąd w większości te znakomite świadectwa są g.
warte, ale dziecko ze znakomitym świadectwem startuje na kierunek z konkursem
świadectw i dostaje się!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,67,5026871,5026871,Ranking_liceow_to_nieporozumienie_.html


Temat: Siebie za nieprzeczytanie "Chlopow"
Aneta Reluga <an@adres.w.sygnaturce.plwrote in
<9dbel0$9h@sunrise.pg.gda.pl:


Przemiła osoba, chcąca być znana jako Radek Teklak,
    napisała w artykule <9d9ik2$2n@aquarius.webcorp.com.pl:

[łup ciach]


[...]


U nas z trudem, ale można było. O ile pamiętam, pisałam coś
w guście, że osobowość twórcy odzwierciedla się w twórczości.
Kochaaaany...! Poleciałam po Freudzie i Jungu zdaje się, pisałam
o uwarunkowaniach na podstawie biografii twórców i gwizdaniu z
elementami parapsychologii nieledwie. No, literatury też tam było sporo,
ale nie żałowałam sobie dziwnych wtrętów. I zdałam, na całkiem niezłą
ocenę nawet :


U nas od razu ustawili dobór lektur: Inny świat i Pożegnanie z Marią. Ja
tam jeszcze dorzuciłem coś o Papieżu i jego naukach i voila. A przez
długi czas zastanawiałem się nad tematem nr 2 czyli 'Nasz naród jak lawa'
- rozważania o tematyce narodowej na podstawie jakichśtam lektur. Gdybym
pisał maturę dzisiaj to byłby to ten temat. Wtedy spękałem i pisałem
'pewniaka'.


| Ja to bym teraz nie zdał chyba matury bo bym nie potrafił rzeźbić
| zdań typu: Ksiądz Robak dosięgnął najwyższej doskonałości, bo umiał
| zażyć szczerze swego istnienia, o czym przekonuje nas dobitnie
| historia z czarną polewką etc. etc. Bueee.

Jak nie, jak tak?
Przecież właśnie wyrzeźbiłeś takie zdanie, kokiecie jeden :)


Ale to zdanie miało ilustrować pewien styl pisaniny, który starała się
wpoić we mnie szkoła a właściwie moja polonistka :( Znaczy się, dopóki
pisałem sloganiki z podręcznika i notatek lekcyjnych - było OK. Ale jak
mi postawiła na próbnej 4+ za najlepszą w moim życiu (wg mojego
subiektywnego uczucia) pracę napisaną trochę inaczej niżby trzeba, to
stwierdziłem, że pierdolę tą piaskownicę, biorę foremki, łopatkę i
wiadereczko i idę się bawić gdzie indziej. I dlatego na maturze rzeźbiłem
temat, który pisało ZTCP 96% piszących w naszej szkole. I napisałem pracę
bez żadnych zbędnych ozdobników, własnych głębokich przemyśleń etc.
Walnąłem to, co wiedziałem że pani Grażyna zechce przeczytać, i zwlokłem
profit. 5 i zwolnienie z ustnego polaka. Tadam.


[...]
| komunizm nad Wisłą umierał i temat miałem jak najbardziej apropos:
| Grudziński i Borowski jako kronikatorzy czasów nieludzkich bo już
| wolno było czytać i 'Inny świat' i 'Archipelag Gułag' i Orwella.

Obu wcisnęłam do pracy takoż. Obaj podpasowali mi znakomicie
ze swoimi skrajnie różnymi poglądami na świat i charakter ludzki.


Ja miałem ochotę w swoją pracę wcisnąć jeszcze kilku innych pisarzy i
kilka innych książek ale patrz akapit wyżej. Ostrożność okazała się dobrą
rzeczą.


| 19 stron i piątka :) To było piękne.

Ilości nie pomnę, a co dostałam, to wolę się nie chwalić. Powiem
tylko, że myśmy mieli już sześciostopniową skalę ocen. Nie kojarzę,
czy jeszcze wasz rocznik się załapał :


U nas sześciostopniówkę wprowadzili pilotażowo znaczy się byliśmy
pierwszym rocznikiem, który coś takiego miał ale *tylko* na maturze. I to
ZTCP przed maturą były tylko pogłoski, że ma być ale nikt nie był pewien.
I na dodatek nie przypominam sobie, żebyśmy na ustnych mieli szóstki.
Więc wychodzi na to, że były tylko na pisemnych? Cholera, nie pamiętam.
Jakaś zagmatwana historia. Dość powiedzieć, że na świadectwie maturalnym
nie mam żadnej szóstki. Zresztą z polskiego na szóstkę mogła liczyć tylko
jedna koleżanka, która to opanowała do perfekcji pisanie i mówienie tego,
co nauczycielka chciała usłyszeć/przeczytać. No i koleżanka miała wyniki.
A kumpel, który pisał prace na poziomie kwalifikującym je wręcz do druku
(no mi w każdym razie ręce opadały z zazdrości) dostawał jakieś nędzne
trójczyny. Nie ma to jak dobry pedagog :(


| Czy kolega ma jakieś alibi towarzyskie do licznie tu zgromadzonych? ;)
| Przecież my tu utyskujemy i utyskamy tylko po to, żeby nie wyjść z
| wprawy
| :) Bo każdy przecież widzi, że świat ma jednak swoje strony.

Świat ma same strony. Kocham świat namiętnie. Żeby nie sobota,
to siedziałabym w łazience i w siódmych potach płodziła temat
do piętnowania. A tak to sam przylazł :))


Eeee... dlaczego płodziłabyś coś w łazience? I dlaczego w siódmych
potach. Chyba nie zakumałem tego akapitu :(


Czemu nie bywasz w chatce, a?


Gdyż bywam na rowerze :) Sezon zainaugurowany.

Radek MWZ Peace III


Źródło: topranking.pl/1749/siebie,za,nieprzeczytanie,chlopow.php