gdzie stoją dziewczyny przy drogach na Śląsku

RAWICZ.8log.pl | Strona: 19.html

Temat: inne nazwy przedmiotów codziennego użytku
> ROJBER na mnie wtedy kiedy bylem ZBYRNY (niegrzeczny?), STALOWALEM
> sie(zgrywalem), albo bylem FRECHOWNY (to chyba cos jakby pyskaty)
> Na duza igle do cerowania - SNUKACZKA.
> Wysoka dziewczyna z krzywymi nogami to wg. mojej p.babci GIDYJA z KRACZLATYMI
> GIRAMI.
> To ze w ANTREJCE na RYCZCE stoi FUNT PYRKOW w TYTCE to na pewno kazdy
> wie/zna/rozumie i nie trzeba tlumaczyc.
> Pies to KEJTER, chodzic na balety, czy wloczyc sie to LOFROWAC.
> Kazdy dobry MAJSTER powinien umiec poslugiwac sie: WASERWAGA, LUTLAMPA,
> KOMBINERKAMI, MAJSLEM...

Dziwne, bo ten wasz poznański język podobny do używanego przez moich krewnych, a
myślałem że to śląskie słówka... Rojber się zgadza, gidyja to pewnie gledija,
antrejka to antrej (w antreju na byfeju - w korytarzu na kredensie; swoją drogą
to oba jednak na bank pochodzą z francuskiego, choć pewnie przez niemiecki, a
nie bezpośrednio), lofrować - to lufrować, majsel - tu pewnie o majzer ci
chodzi... Tytka też jest (a właściwie tyta - kwestia rozmiaru), ale mnie się
kojarzy tylko z tym czymś, czego ja jako bajtel nie-ze-Śląska nie dostałem (i po
prawdzie - nie oczekiwałem...) - przewrotnie wytłumaczono mi po fakcie, że nie
mogłem dostać tej góry łakoci należnej pierwszoklasiście, bo byłbym jedynym tak
obdarowanym w klasie i byłoby mi z tym przykro ;-)
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,384,44604883,44604883,inne_nazwy_przedmiotow_codziennego_uzytku.html



Temat: terapeuta-ślaskie
> tak wolny terapeuta na Śląsku to zjawisko niecodzienne

Otóż to. A tymczasem faktycznie się dyskusja językowa zrobiła (choć to też bywa
ciekawe). Ale, co fakt, to fakt - dziewczyna zaproponowała, że coś może zrobić,
a zrobiła się z tego dyskusja o języku.

> Denerwuje mnie słowo upośledzenie może wymaga to czasu aby to słowo
> w sobie uspokoić bo diagnostycznie upośledzenie kompetencji
> społecznych owszem...ale go jednak omijam.
Ja tam wolę niepełnosprawność, jakoś tak lepiej brzmi. Upośledzenie jest
takie... no upośledzające;)

>Oto przykład smutny i kontrowersyjny
> dotyczący nadal nie wykorzystanego sprzętu do Terapii Metodą
> Tomatisa
No właśnie. Nie opłaca im się organizować kursu dla pojedynczych osób, a
tymczasem tych pojedynczych osób może być na samym śląsku tyle, że zebrałaby się
grupa. Wkurza mnie, że drogi a zarazem przydatny sprzęt stoi i się marnuje. Dla
nas taki sprzęt na razie pozostaje w sferze marzeń, bo nie dostaniemy na niego
dotacji, a zakup... myślę, że mało kogo stać...
Może warto by było dotrzeć do wszystkich tych placówek, gdzie jest sprzet na
śląsku, zebrać dane i napisać projekt szkoleniowy, uzyskać dotację a następnie
po prostu "zatrudnić" w projekcie szkoleniowca?




Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10034,76444029,76444029,terapeuta_slaskie.html


Temat: Czy Niemcy chyla sie ku upadkowi ?
Gość portalu: Arek napisał(a):


> >
>
> Ludzie czy wyscie powariowali! Ja nie jestem wcale ze Slaska, nigdy tego nie
> twierdzilem, czy wygladam na hanysa? Bardziej na gorola, jak to oni gadaja.
> A w Chorzowie nigdy nie bylem, pewnie nic nie stracilem.
> Ale do rzeczy, ESL jak chcesz poruchac na swierzym powietrzu to przekrocz
> samochodem granice np. w Swiecku. Jadac dalej w kierunku Poznania, albo jeszcze
> dalej w kierunku W-wy. Panienki stoja po obu stronach drogi i podobno tanio.
> Co prawda nie sa to rodowite Polki, tylko Rumunki i Bulgarki, podmywaja sie wod
> a
> z butelki, ale poza tym to sama radocha. A alfonsi jak sie beda cieszyc,
> tylko badz grzeczny bo ci morde obija. Gliny splawisz jakims banknotem.
> Jak sprobujesz to napisz jak bylo, moze skusi sie nawet ten POLAK z Kalifornii-
> TYP, chociaz nie wiem czy jako patriocie wypada mu z tymi dziewczynami ze wscho
> du.
> TYP idz sie przespac dobrze ci to zrobi.
> A ty ESL zrob tym bardziej ze jeszcze nie masz stalej dziewczyny inaczej rozwal
> i
> ci jaja !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
>
Arek - be nice i opamietaj sie - przeczytaj posty powyzej - za co mi sie tak
dostalo? Czy gdzies sa zapisane jakies moje deklaracje o potrzebie ruchania na
swiezym powietrzu? Tak intymnie to mi sie tu jeszcze nie zdazylo wypowiadac!
Jak chcesz komus przylozyc (z gruuubej rury), to przynajmniej celuj z rozwaga -
taka filozofia przydaje sie w wiekszosci okolicznosci lacznie z ...na swiezym
powietrzu!

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,44,477310,477310,Czy_Niemcy_chyla_sie_ku_upadkowi_.html


Temat: Toniemy?
On 2007-07-02, DooMiniK <bachus20wrote:


W tym czasie budowana była Hallera - ogromne góry piasku były na wysokości
Aleja Pracy i sypaliśmy to w worki.


Wtedy powstal kawal: jakie tabliczki stoja we Wroclawiu przy piaskownicach
dla dzieci? - UWAGA! GLEBOKIE WYKOPY!


Każdy kto mógł to leciał ratować Wrocław.


Prawda. Przy Komandorskiej pakowalismy piasek do workow, ktore potem byly
gdzies wywozone. W pewnym momencie pojawila sie dziewczyna szukajaca swojego
znajomego ze Szwajcarii. Szwajcar sie zaangazowal, ale nie znal ni w zab
polskiego. Wsiadl na jeden z tych samochodow i pooooojechal razem z workami.
Mam nadzieje, ze juz sie odnalazl. ;-)


Z żeczy bardziej ekstremalnych to pamiętam pełno wody
na Świdnickiej


Ja wtedy siedzialem w pracy 21 godzin. Tak dlugo po czesci dlatego bo nie
bylo jak wrocic. W miejscu gdzie pracowalem (okolice Panoramy Raclawickiej)
bylo w zasadzie sucho, w domu tez, ale po drodze bylo zalane centrum. Zmiana
juz przyszla i w tym celu kolezanka - dojrzala pani - musiala pokonac zalany
odcinek drogi do pracy w lyzce koparki. W koncu [AFAIR] 13-go zaatakowalem
trase do domu. Jechalem rowerem i juz nie bylo wiekszych problemow ze
znalezieniem drogi nadajacej sie do przejechania. W okolicach
Dominikanskiego i Wierzbowej jakies 30 cm wody. Kollataja i okolice fosy -
nie pamietam dokladnie, ale szlo przejechac. Pod Arkadami bylo jakies 40 cm,
ale za zapora z workow, na skrzyzowaniu Pilsudskiego/Swidnicka, juz metr, bo
zakrywala kierownice roweru, na ktorym rowniez ten odcinek postanowilem
przejechac. Swiecilo slonce, woda powoli plynela i trzeba bylo ostro
sterowac w bok, zeby utrzymac zamierzony kierunek. Od tamtej pory twierdze,
ze posiadam rower wodny. ;-)

Wzgorze Andersa bylo pelne ciasno zaparkowanych samochodow, przez co
przypominalo ono mrowisko albo raczej jakis owoc oblazly przez kolorowe
robactwo.

Kolezanka swoj samochod uszkodzila, probujac przejechac zalany Plac
Spoleczny. On jest nieco zaglebiony i jeziorko na srodku okazalo sie glebsze
niz na bylo pozor widac. Jej Toyotka wciagnela wode do cylindrow i bylo
kosztowne "bum" w silniku. Ale i tak miala szczescie w porownaniu z innymi,
na Szczepinie, Ksiezu Malym, Kozanowie i wielu innych miejscowosciach
Slaska...


Źródło: topranking.pl/1801/toniemy.php